poniedziałek, 14 października 2013

Rozdział 4.

Impreza u Tony'ego na szczęście nie należała do tych, gdzie nie pamiętałam praktycznie nic. A uwierzcie mi, było takowych naprawdę wiele. Na starcie, muszę powiedzieć, że nie lubię, gdy ktoś mnie ocenia. To, że chodzę na domówki i piję, nie znaczy, że należę do dziewczyn, które oddają swoją cnotę na pierwszym lepszym tego typu spotkaniu. Ludzie mylą te znaczenia i zdecydowanie mi to przeszkadza. Jestem tylko nastolatką i moim życiowym motto jest to, aby żyć chwilą...A wracając do imprezy u Marina. Ciągle nie mogłam zapomnieć o Harry'm i o tym, jak stanął w mojej obronie. Poniekąd jestem mu naprawdę wdzięczna, ale z drugiej strony, Tony jest naprawdę silny i gdyby doszło do rękoczynu, Styles mógłby mocno dostać. Pamiętam, gdy w pierwszej klasie pobił się z jakimś kolesiem, który trafił do naszej szkoły z poprawczaka. Wydawał się on być dużo silniejszy od niego, ale jednakże to Tony wygrał tę walkę. Poza tym kędzierzawy zareagował naprawdę ostro. Nie wiedziałam, że jest zdolny do takiego zachowania. Myślałam, że jest spokojny. Na takiego wyglądał, aż do czasu...No cóż, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Z pewnością będę musiała podziękować Harry'emu za to, co dla mnie zrobił. Wciąż leżałam na swoim łóżku i rozmyślałam, dopóki dopóty nie usłyszałam śmiechu mojej mamy. Podniosłam w zdziwieniu brwi i podparłam się na łokciach. Drugą rzeczą, o której również nie mogłam przestać myśleć, była moja matka i jej nowy kolega. Są razem? Ile się znają? Uprawiali już seks? Dobra, tej ostatniej rzeczy nie muszę wiedzieć...Wydawała się być przy nim szczęśliwa. Zresztą on również patrzył się na nią troskliwym wzrokiem. Może to coś więcej? Uśmiech sam pojawił się na mojej zmęczonej twarzy. Fakt, iż moja rodzicielka mogłaby znaleźć sobie kogoś z kim byłaby szczęśliwa, naprawdę mnie cieszył. Po dłuższych rozmyślaniach, postanowiłam wstać z łóżka i przywitać się dwoma dorosłymi. Gdy otworzyłam swoje drzwi, od razu wyczułam piękny zapach, który wyłaniał się z kuchni. Zeszłam ze schodów i przez salon, powędrowałam do kuchni.
- Dzień dobry - powiedziałam i uśmiechając się, usiadłam przy stole.
- Cześć kochanie - przywitała się moja mama.
- Witaj Faith - powiedział Carol i pomachał mi na przywitanie.
- Co dziś na śniadanie? Ładnie pachnie. - objaśniłam.
- Carol stwierdził, że chce zrobić śniadanie, więc szykuj się na coś naprawdę pysznego.
- Oo - uniosłam brwi w zdziwieniu - A kiedy będzie gotowe?
- Niedługo - stwierdził i uśmiechnął się przyjaźnie w moim kierunku.
Stwierdziwszy, iż na śniadanie będę musiała jeszcze chwilę poczekać, odeszłam od stołu i postanowiłam zadzwonić do Meg. Po paru sygnałach w końcu odebrała telefon.
- Faith, coś się stało, że dzwonisz do mnie o tak wczesnej porze? - spytała zaspanym głosem.
- Wczesnej? Kochana, jest godzina dziesiąta. - uśmiechnęłam się.
- Oh, dobra cicho siedź. Co jest? - spytała, a ja się zaśmiałam. Kochałam ją denerwować.
- Po prostu chciałam się spytać, jak się wczoraj bawiłaś...
- Hmm...Było - zastanowiła się chwilę - Fajnie...
- Fajnie? Tylko tyle masz do powiedzenia? - spytałam i uniosłam brwi.
- Wiesz, który to Adam McLain? - zapytała.
- Hmm, od Sary McLain? Chyba tak, kojarzę, a co?
- Zaraz po grze w butelce, może nawet nie całej...To znaczy odeszłam stamtąd zaraz po tobie, no i ja wcale tego nie planowałam, po prostu tak no wyszło i...
- Meg, do sedna. - powiedziałam, śmiejąc się cicho.
- No i później spędziłam z nim resztę tej nocy. Odprowadził mnie, a moja mama zaproponowała mu nocowanie u nas, rozumiesz? Teraz siedzę w piwnicy, bo nie chciałam przy nim z tobą rozmawiać - wyjaśniła.
- Wow...- wydukałam. Nie sądziłam, że sprawy pomiędzy Meg, a Adamem nabiorą takiego tempa. Wiedziałam o tym, że ten chłopak podoba się mojej przyjaciółce już od dłuższego czasu, ale no...
- Nie doszło między wami do niczego więcej, prawda?
- Faith, jeśli o to pytasz, to tak, wciąż jestem dziewicą. - oznajmiła, a ja się zaśmiałam - Całowaliśmy się trochę. Potem, gdy moi rodzice poszli spać, wymknął się z pokoju gościnnego i przyszedł do mnie. Poleżeliśmy chwilę razem, a potem poszedł się położyć.
- Awww, to słodkie! Jak taka zakazana miłość...- skomentowałam.
- Wypluj te słowa, bo mogą okazać się prorocze. Moja mama już zabija mnie wzrokiem za jego obecność, a co dopiero będzie, gdybyśmy na przykład zostali parą...- rozmarzyła się.
- No, miejmy nadzieję, że jej przejdzie.
- A ja z tobą i Tony'm? Widziałam, jak się wczoraj do ciebie próbował dobrać, ale ten nowy...Jak mu jest? Hhmm...
- Harry...- weszłam jej w słowo.
- No tak! Harry cię wczoraj obronił, prawda?
- Faith, śniadanie! - usłyszałam głos swojej mamy i w środku zaczęłam dziękować Bogu, że moja rodzicielka ma tak świetne wyczucie czasu.
- Meg, muszę kończyć, porozmawiamy potem.
- Faith, dobrze wiesz, że nie wymigasz...- zaczęła, ale rozłączyłam się i nie słuchałam już dłużej jej paplaniny. Nie chciało mi się tłumaczyć jego zachowania, więc czym prędzej pognałam do kuchni, aby zapomnieć o wszystkich przytłaczających mnie myślach. Moim jedynym celem na dzisiaj było złożenie wizyty w domu Harry'ego, aby mu podziękować, a potem miałam zamiar tylko i wyłącznie wylegiwać się przed telewizorem na kanapie. Po wczorajszej imprezie, nie czułam się zbyt dobrze i właśnie chyba zaczęłam odczuwać skutki wczorajszego picia.  Gdy weszłam do kuchni, zauważyłam, jak na stole leżą naleśniki ze szpinakiem. Na sam ich widok, mój brzuch dał o sobie znać. Usiadłam przy stole razem z mamą i Carolem i zaczęłam jeść swój posiłek. To było naprawdę przepyszne.
- Musisz chyba częściej do nas przychodzić. To jest naprawdę dobre. - powiedziałam w stronę kolegi mojej mamy.
- Tylko dobre? - uśmiechnął się do mnie.
- Ugh, dobra! Są przeepyszne. Mamo, musimy się nauczyć takie robić.
- Definitywnie...- powiedziała z porcją w buzi - Umm...Faith, masz dziś jakieś plany?
- To znaczy, muszę zanieść takiemu koledze plan lekcji na przyszły tydzień, bo jest nowy i jeszcze mu go nie dostarczyli - skłamałam, bo wolałam uniknąć niepotrzebnych komentarzy mojej matki.
- Mhm. To zabierz ze sobą kluczę w razie czego. My z Carolem jedziemy na zakupy, a później do niego, więc nie będzie mnie...
- Mamo, dobrze wiesz, że zawsze biorę kluczę, bez znaczenia, czy jesteś w domu, czy też cię nie ma...- oznajmiłam i wstając od stołu, podziękowałam Carolowi za pyszne śniadanie, a mamie oznajmiłam, że idę się przygotować do wyjścia. A w głowie układałam sobie scenariusz, jakbym mogła podziękować mojemu nowemu kędzierzawemu koledze.



Gdy wyszykowałam się, krzyknęłam dwóm dorosłym, że wychodzę i zaczęłam iść w kierunku domu Harry'ego. Mieszkał tylko parę domów dalej, więc nie szłam zbyt długo. Gdy znalazłam się przed posiadłością Stylesów, otworzyłam furtkę i po schodkach weszłam i zapukałam do drzwi. Stanęła w nich kobieta w średnim wieku. Z ładnym uśmiechem i długimi, brązowymi włosami. Była naprawdę ładna i podobna do Harry'ego. Albo Harry do niej. Nieważne. Uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie.
- Dzień dobry. Jest Harry? - odważyłam się w końcu zapytać. Stwierdziłam, iż wpatrywanie się jego mamę było trochę dziwne.
- Skarbie, wyszedł przed chwilką do sklepu, ale wejdź. Możesz poczekać na niego w środku. - powiedziała i otworzyła szerzej drzwi, abym mogła wejść. Wnętrze domu wyglądało normalnie. Nie było tu ani bogato, ani biednie...Wyglądało, jakby ktoś był...w domu. Dziwne stwierdzenie, ale ta przytulna atmosfera, którą już zdążyłam zbadać, była naprawdę fajna.
- Dziękuję bardzo. Mają państwo naprawdę ładny dom. - stwierdziłam.
- Oj, przesadzasz. Mów mi Anne, to po pierwsze. A po drugie, nie stresuj się tak, nie gryzę. - zaśmiała się, a ja się zarumieniłam. Czy to było aż tak widać? - A ty jak masz na imię?
- Faith.
- Ładne imię, naprawdę ładne...Przyszłaś do Harry'ego w jakiejś konkretnej sprawie? Ahh, poza tym, rozbierz się, wejdziemy do kuchni, zrobię nam kawę i porozmawiamy...Wysłać mojego syna do sklepu, to tak jakby wysłać do na drugi koniec świata - zaśmiałam się - Naprawdę, wiem co mówię...
Pani Sty...To znaczy, Anne była naprawdę miłą kobietą. Gdy zrobiła nam po filiżance kawy, zaczęła ze mną rozmawiać, tak jakbym była jej przyjaciółką, czy osobą, którą zna od lat. Pytała się mnie, jak poznałam się z Harry'm i mówiła mi, że naprawdę cieszy się z tego faktu, iż jej syn poznał kogoś nowego. Biło od niej ciepłe nastawienie, a uśmiech z mojej twarzy prawie nie schodził, gdy Anne opowiadała mi różne śmieszne historie, jakie przytrafiły się jej bądź Harry'emu. Po jakimś czasie usłyszałyśmy zamykanie drzwi, a kobieta w średnim wieku westchnęła.
- No widzisz, mówiłam ci...Harry jak wybiera się na zakupy, może spędzić na nich więcej niż przeciętna kobieta...- skomentowała, a ja zaśmiałam się i upiłam łyk kawy.
- Już jestem! - chłopak krzyknął.
- No nareszcie, myślałam, że zaginąłeś w akcji, synu...Poza tym masz gościa! - Anne odkrzyknęła, a ja momentalnie się zestresowałam. Sama nie wiem, dlaczego, ale po prostu...Po prostu taka byłam.
Gdy chłopak wszedł do kuchni, uśmiechnął się szeroko na mój widok, a ja odwzajemniłam ten gest.
- Cześć, Faith. - przywitał się ze mną.
- Hej - powiedziałam nieśmiało.
- Mamo, mogłaś do mnie zadzwonić, że Faith przyszła...- chłopak zwrócił się w stronę swojej matki.
- Gdybym wiedziała, że tak długo zejdzie ci na kupowaniu jednej rzeczy, to z pewnością bym to zrobiła... - Harry wywrócił oczyma i uśmiechnął się w moją stronę.
- Przepraszam...Mamo, my idziemy do mnie do pokoju. Zrobisz coś do jedzenia? - spytał, a kobieta pokiwała twierdząco głową. - Chodź - złapał mnie za ramię i poprowadził po schodach.
- Jak się czujesz? - zapytał troskliwie, gdy wchodziliśmy do jego pokoju.
- Ładny pokój - uśmiechnęłam się - Pytasz się, jak się czuję, po wczorajszej imprezie, czy jak się czuję po tej całej sytuacji?
- Hmmm, oba.
- Cóż, chyba dopiero teraz odczuwam skutki wczorajszego picia, bo czuję się serio dziwnie, a po tej wczorajszej sytuacji...- zastanowiłam się chwilę - Chyba dobrze. Do niczego nie doszło...I właściwie, przyszłam do ciebie po to, aby ci podziękować. Więc, dziękuję...
- Nie ma za co - uśmiechnął się i wystawił policzek, a ja podniosłam w zdziwieniu brwi.
- Nie ma szans! - popchnęłam go lekko, a on się zaśmiał.
- Dlaczego nie? To w końcu ja wczoraj byłem twoim bohaterem.
- Mój bohater chyba ma nierówno pod sufitem...- skomentowałam pod nosem.
- Słyszałem to.
Spojrzałam na twarz bruneta i o mało się nie zaśmiałam. Stał przede mną ze złą miną i wpatrywał się mnie z szczenięcymi oczyma. Zaśmiałam się cicho i postanowiłam cmoknąć go w policzek.
- No i to mi chodziło...Teraz powiedz mi, jaki film chcesz obejrzeć. - oznajmił wyraźnie uradowany.
Gdy po wielu przekomarzaniach, jaki to film powinniśmy obejrzeć, wreszcie udało mi się wygrać i postawić na swoim. Siedzieliśmy na łóżku chłopaka i oglądaliśmy "Kac Vegas". Harry chciał obejrzeć "Pamiętnik", a ja wtedy powiedziałam, że zachowuje się, jak baba. Chyba go to uraziło, lecz po chwili znów zaczął ze mną normalnie rozmawiać. W międzyczasie Anne przygotowała nam przekąski i chwilę oglądała z nami. Mimo tego iż znałam Harry'ego dwa, bądź trzy dni potrafiłam zachowywać się przy nim, jakbym znała go od lat. To było inne uczucie. Przy nim zachowywałam się normalnie, byłam sobą. Nie chodzi o to, że przy moich przyjaciółkach nie byłam sobą, lecz to były dziewczyny. Nigdy nie miałam przyjaciela chłopaka, więc czułam się zarazem inaczej, ale też bardzo dobrze.
- Halo, ziemia do Faith...- chłopak machnął mi dłonią przed oczami, a ja się szeroko uśmiechnęłam.
- Tak? - spytałam.
- Mówię do ciebie już od jakiegoś czasu, a ty nic. Już nawet zdążyłem cię obrazić...- oznajmił, a ja się zaśmiałam.
- W takim razie, masz szczęście, że tego nie słyszałam.
- Coś się stało? - zapytał i spojrzał na mnie troskliwym wzrokiem, zupełnie jak wczoraj. Momentalnie pokręciłam przecząco głową.
- Nie, wszystko w porządku. Włącz film - stwierdziłam.
- Na pewno? Jak coś cię gryzie, to mi powiedz. - westchnęłam głośno.
- Nie, Harry. Wszystko w porządku, mówię ci. Poza tym, która jest godzina? - zmieniłam temat, szukając swojego telefonu. - Już osiemnasta? Kiedy to tak minęło? - powiedziałam bardziej sama do siebie, niż do chłopaka. Kędzierzawy uśmiechnął się smutno.
- Musisz już iść? - zapytał.
- Chyba tak. Powiedziałam mamie, że nie będzie mnie tylko chwilę.
- Odprowadzę cię. - oznajmił, a ja lekko przytaknęłam głową. Zaczęłam zbierać swoje rzeczy i razem z Harry'm zeszliśmy na dół. Gdy chłopak pomagał mi ubrać moją kurtkę, Anne pojawiła się na przedpokoju w kuchennym fartuszku.
- Faith, już idziesz? - zapytała.
- Tak, muszę już iść. - powiedziałam i włożyłam swoje buty.
- Jak będziesz miała kiedyś wolna chwilę, przyjdź do mnie, to sobie porozmawiamy. - powiedziała wesoło brunetka. Uśmiechnęłam się.
- Dobrze, nie ma sprawy. Wygonimy Harry'ego i zrobimy sobie babskie popołudnie - zażartowałam, a chłopak oburzył się.
- Ej! - obie z Anne zaśmiałyśmy się. Pożegnałam się z kobietą i razem z Harry'm wyszliśmy z jego domu. Przez chwilę nastąpiła cisza, która nie była krępująca. Ja szłam lekko zamyślona, a kędzierzawy szurał butami po ziemi i kopał małe kamyczki.
- Na którą jutro masz? - spytał.
- Chyba na ósmą. - stwierdziłam, próbując przypomnieć sobie swój plan lekcji.
- Świetnie, będę po ciebie siódma czterdzieści pięć, dobra? - przytaknęłam. Gdy doszliśmy do mojego domu, pożegnałam się z Harry'm i weszłam do siebie. Byłam cholernie zmęczona i jedyną rzeczą, o której teraz marzyłam była kąpiel i położenie się spać. Mimo tego uważam, iż miałam dzisiaj naprawdę świetny dzień. Gdy wykąpałam się, położyłam się do łóżka i sama nie wiedziałam, kiedy z uśmiechem na ustach zasnęłam...




___________________________________________________
Dziś starałam się troszkę dłużej. Biorę się za to opowiadanie i mimo wszystko - dokończę je. Dziękuję za komentarze, które mimo małej ilości, pojawiają się. Życzę miłego dnia i w ogóle! xx

12 komentarzy:

  1. Aniołki zazwyczaj nie są samotne, bo się nami opiekują ;) Po drugie, do zostawienia takiego komentarza na blogach często są robione zakładki SPAM i z reguły jeśli zostawia się taki komentarz pod rozdziałem, autorki nie zwracają na to uwagi...
    Cóż, kiedy znajdę chwilkę na pewno przeczytam, twoje opowiadanie! :)
    Życzę dużo weny, już je przypinam :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, że są takie zakładki, ale gdy ich nie ma, gdzie mam zostawić taki komentarz?:) Najlepiej w ogóle go nie zostawiać, ale no cóż...W każdym razie dziękuję za komentarz i trzymam Cię za słowo, że zaczniesz czytać moje wypociny:):*

      Usuń
    2. Noo to widocznie autorki wtedy nie mają z tym pretensji. Szkoda tylko, że nie zauważyłaś, że u mnie JEST taka zakładka .... ;) Właśnie zaczynam :)x

      Usuń
    3. Przepraszam, ale faktycznie nie zauważyłam. xx

      Usuń
  2. Zdążałam?! ZDĄŻAŁAM? naprawdę? ukuło mnie to w oczy w pierwszym rozdziale :c Reszta okej, oprócz oczywiście przecinków i ... Jeśli w pt, była impreza a ona poszła do Styles'a w sobotę, bo tak wynika z ich rozmowy Gdy Faith pyta się, czy Haz, pyta się o WCZORAJSZĄ imprezę, to dlaczego Styles pyta się na końcu rozdziału " na którą JUTRO idziesz?" tak trochę się nie pilnujesz, uważaj na to :)
    A ogólnie historia jest lekka, przyjemna i nawet ciekawa! Zainteresowałaś, mnie a najbardziej tym, że Haz, tak szybko zauważył, że Tony ma coś do Faith :) Czekam na kolejny możesz mnie inf na tt @Reniferowa_ lub na blogu in--my-place.blogspot.com w zakładce SPAM :) x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ugh, masz rację. Dzięki za uwagę, bo tak to pewnie popełniałabym więcej takich błędów i potem więcej osób mogłoby zwrócić na to uwagę, ale no nieważne. Ogólnie dziękuję za twoje rady i za to, że napisałaś mi w jakim miejscu popełniłam błąd...Postaram się pilnować i cóż...Teraz muszę to zostawić, tak jak jest, bo nie chcę robić niepotrzebnego zamieszania. Każdy uczy się na błędach i obiecuję, że teraz będę się tego wszystkiego trzymać. Dziękuję za komentarz i z pewnością poinformuję Cię, kiedy pojawi się nowy rozdział i tym razem zostawię komentarz w zakładce "SPAM" :) Pozdrawiam, xx

      Usuń
  3. Zapraszam serdecznie na mojego najnowszego bloga.
    Wena naszła mnie dzisiaj, dzisiaj też stworzyłam początek wszystkiego, może i dotrwam do końca? Szczerze, mam taką nadzieję.
    http://i-wish-you-loved-me-too.blogspot.com/
    Zapraszam! <3
    Chemin ♥
    ps. naprawdę przepraaaaaaaaszam za spam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jadyną rzeczą która mnie trochę wkurzyła w tym blogu (oprócz błędów ort i int) było to że ona wiedziała gdzie on mieszka.. Taki błąd wskazuje na to że masz (tak jak ja) tendencje do mieszania wątków. To w przyszłości może się odbić jakimś pomieszaniem różnych rzeczy. Tak tylko ostrzegam więc nie traktuj mnie jako wróżki przepowiadającej przyszłość bo naturalnie mogło się to zdarzyć raz.
    Historia bardzo mi wciągnęła ;) i mam zamiar czytać jej dalszą część + dodaje się do obserwatorów
    Nwm czy czytasz mojego bloga jednak byłam bym ci wdzięczna gdybyś to robiła ;)
    spotkanie-po-koncercie-1d.blogspot.com
    Alex

    OdpowiedzUsuń

Hej, wiesz, że nie dodając komentarza, zabijasz jednego samotnego aniołka? Weź się w garść i skomentuj♥